[Podcast] Jak zacząć życie w Norwegii odc.3

Wywiad z Klaudią Kołdras

W tym tygodniu miałam ogromną przyjemność przeprowadzić wywiad do kolejnego odcinka podcastu Jak zacząć życie w Norwegii z Klaudią Kołdras – inspirującą młodą blogerką i fotografką, która przykuła moją uwagę swoim pełnym życzliwości podejściem do ludzi. Jej fotografie pokazują piękno różnorodności i zachęcają do bycia sobą. Nie było dla mnie zaskoczeniem, że w rozmowie Klaudia podzieliła się ze mną wieloma mądrymi radami na to jak żyć, a w szczególności jak rozpocząć życie w Norwegii.

Z całego serca zapraszam Was do wysłuchania tej ciepłej i inspirującej rozmowy z Klaudią Kołdras.

Transkrypcja wywiadu

Monika: W dzisiejszym podcaście przeprowadzę wywiad z Klaudią Kołdras – blogerką, fotografką, która zaledwie rok temu przeniosła swoją pasję do fotografii na profesjonalny grunt, a obecnie współpracuje z agencjami modelek w Oslo. Klaudia opowie wam o tym, jak dzięki inicjatywie i wierze w siebie można w Norwegii osiągnąć wszystko, czego się pragnie.

Cześć Klaudia. Czy mogłabyś na początek opowiedzieć nam coś o sobie? Skąd jesteś? Kiedy tutaj przyjechałaś? Co robiłaś w Polsce?

Klaudia: Jestem Klaudia, mam 25 lat. Przyjechałam z Trójmiasta, studiowałam tam ekonomię. Od razu po obronie licencjatu wylądowałam w północnej Norwegii. Przyjechałam do mojego narzeczonego, który dostał pracę i żyliśmy tam 3 lata. W Oslo jestem dopiero od miesiąca.

Monika: Drodzy słuchacze, Klaudię znalazłam dla was na Instagramie! Zainspirowana pięknymi zdjęciami i różnymi mądrymi sentencjami, które były bardzo głębokie i wypełnione cierpliwością do innych ludzi.

Klaudia: O tak, Norwegia nauczyła mnie cierpliwości

Monika: Powiedz coś więcej na temat swojego Instagrama i jego misji, co się na nim dzieje?

Klaudia: Instagrama zaczęłam prowadzić równolegle z blogiem. To Norwegia pozwoliła mi się tak otworzyć. Po przeprowadzce tutaj przestałam się wstydzić, tego jaka jestem, zaczęłam też powoli rozumieć siebie. Ta cisza północy Norwegii bardzo mi w tym pomogła. Byłam studentką, która cały czas coś robiła, aż tu nagle dotarłam na północ i zostałam sama ze swymi myślami, w wieku 23 lat zaczęłam zastanawiać się, czego chcę od życia. Zaczęło się od bloga, a równolegle z nim założyłam Instagram. Na początku była to forma opowieści, jak to jest w Norwegii, jak tu wygląda życie, bo takimi pytaniami zasypywali mnie znajomi i przyjaciele. W tym samym czasie zaczęła się moja bardziej poważna przygoda z fotografią, którą dzielę się również na Instagramie. Początki były dużo mniej profesjonalne, ale te fotografie pokazują, jakie zrobiłam postępy.

Monika: Pod jakim adresem możemy znaleźć swój blog? Gdzie można poczytać Twoje historie?

Klaudia: Mój blog to www.klaudiakoldras.pl. Są tam oczywiście odnośniki do Instagrama i Facebooka oraz fanpage’a fotograficznego.

Monika: Oglądając Twoje zdjęcia odnosiłam wrażenie, że potrafisz wyciągnąć piękno z ludzi w niebanalnych sytuacjach. Nie są to ciągle takie same modelki, widzimy przeróżne twarze, przeróżnych ludzi, przeróżne historie, dużo charakteru w tych ludziach. I właśnie ten charakter wyciągasz z ludzi i pokazujesz na fotografiach.

Klaudia: Słyszę od wielu osób, że patrząc na moje portrety, pierwszym, co zauważają, są oczy, a w nich mnóstwo emocji i historia danego człowieka. Zawsze byłam bardzo empatyczna i chciałam pokazywać wnętrze ludzi na fotografiach. Dzięki Norwegii otworzyłam się na to i doświadczam wielu emocji, gdy ktoś, kto początkowo się opierał, mówiąc, że tragicznie wychodzi na zdjęciach, później mi pisze, że się popłakał widząc rezultat. Czasem kobieta, która całe życie nie akceptowała siebie, widząc się na zdjęciu pierwszy raz czuje się piękna. To naprawdę daje kopa.

Monika: Twoja fotografia naprawdę wypływa z serca. Przed rozpoczęciem audycji powiedziałaś mi, że na poważnie zaczęłaś zajmować się nią dopiero rok temu.

Klaudia: Tak, wcześniej zajmowałam się zdjęciami, ale ciągle czekałam na jakiś lepszy moment. Aż w końcu zaczęłam się ogłaszać, najpierw wśród znajomych – ktoś zapytał mnie o pierwszą sesję. Na początek pracowałam głównie z Polakami i tak się zaczęło. Pocztą pantoflową rozniosły się wieści, miałam swoje pierwsze zlecenia, pisałam również do znajomych Norwegów i współpracując z nimi zupełnie bezinteresownie, za darmo udawało mi się zdobywać kolejne zlecenia dzięki ich poleceniom.

Monika: Jak nauczyłaś się sztuki fotografii? Rozumiem, że nie byłaś na żadnych studiach z nią związanych.

Klaudia: Kiedyś w gimnazjum byłam na jakimś kursie. Później bardzo dużo czytałam, oglądałam bardzo dużo tutoriali na YouTube, robiłam też kurs online u Madzi Mizery. Poznałam tę fotografkę osobiście, kurs pozwolił mi uporządkować wiedzę, ale najważniejsza jest praktyka. Mówi się, że najlepsze zdjęcie to to, którego jeszcze nie zrobiłeś. Staram się trzymać tej myśli. Czasami się cholernie boję, tak było przed moją pierwszą sesją u norweskiej rodziny, byłam pewna, że tam nie pójdę, nie dam rady, ale się udało i wyszło super.

Monika: Widzę, że potrafisz wyjść ze strefy swojego komfortu.

Klaudia: Tak, staram się. Równocześnie uczę się odróżniać to, co jest strefą komfortu, a co zmuszaniem się do czegoś, czego tak naprawdę nie chcę robić. Podam przykład: po przyjeździe do Norwegii pracowałam w restauracji. Mimo, że było to fajne miejsce, to czułam się okropnie, ponieważ pracowałam po nocach, czego nie znoszę, nie jest to mój tryb życia. Ktoś mógłby powiedzieć, że wychodziłam ze strefy komfortu, bo robiłam coś, co dla mnie było niewygodne. Jednak wiedziałam, że po prostu nie chcę tego robić.

Czym innym jest natomiast strach przed nieznanym, który przełamujemy. Uważam, że to ważne, żeby odróżnić te dwie rzeczy, choć czasem jest ciężko.

Monika: To jest bardzo dobra rada. Faktycznie często jest tak, że robimy rzeczy, które nie są dla nas najlepsze. Szczególnie w nowym kraju możemy robić rzeczy, które nie są dla nas dobre, myśląc, że nie możemy odmówić, nie mamy innego wyboru albo nie stać nas na nic więcej.

Natomiast wyjście ze strefy komfortu jest wtedy, gdy myślimy, że chciałbym coś robić, ale się boję. Możemy bać się wygłupić, czy że ktoś nas wyśmieje. Mój sposób na wychodzenie ze strefy komfortu, co spotyka mnie bardzo często, to robienie tego typu rzeczy szybko, zanim zdążysz się bać.

Klaudia: Ja zawsze sobie zadaję pytanie, czy ten stres, który teraz odczuwam, będzie miał dla mnie znaczenie na przykład za rok. Czy za rok, jak o tym pomyślę, to będzie to nadal takie negatywne. To też mnie uspokaja, że przecież to tylko tak strasznie wygląda, a w rzeczywistości takie nie jest.

Monika: Wyjazd do innego kraju jest z pewnością wyjściem ze strefy komfortu. Jakie pytania powinna sobie zadać osoba przed przeprowadzką do Norwegii?

Klaudia: Warto się zastanowić, dlaczego w ogóle chcemy wyjechać do Norwegii. Wiele osób ucieka przed czymś z Polski, ma jakieś niepozamykane problemy: rodzinne czy emocjonalne. Tacy ludzie myślą, że wyjazd do Norwegii będzie lekiem na całe zło, a to tak nie działa. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, jaki jest cel tego wyjazdu. Czy chodzi o roczny wyjazd, żeby zarobić jak najwięcej i wrócić do Polski, czy chcę zmienić swoje życie, spróbować Skandynawii, nauczyć się czegoś nowego, nauczyć się języka. W moim wypadku najlepsze jest takie długoterminowe myślenie. Wiem, że chcę się super nauczyć języka, bo może zostanę tutaj do końca życia, ale jeśli wrócę do Polski na przykład za 10 lat, to z biegłą znajomością norweskiego będzie dużo łatwiej o pracę. Znam osoby, które wróciły do Polski i przez pobyt tutaj mają dziurę w CV i są w rozpaczy.

Warto zadać sobie pytanie, gdzie widzę siebie za 5 lat, co może bardzo pomóc uporządkować plany.

Monika: O tym długoterminowym planie i patrzeniu daleko w przód zawsze przypominam moim uczniom. Wiele osób przyjeżdżając tutaj często poświęca zbyt dużo czasu na pracę, która jest jedynie dochodem, a za mało czasu na rozwój, ucząc się języka niejako na boku. Powtarzam moim uczniom: pracuj na pół etatu, żyj na bardzo niskim poziomie przez pół roku, ale po tym czasie, znając już język, wrócisz do swojego zawodu. To jest bardzo ważne, żeby zainwestować w siebie na samym początku.

Klaudia: Zgadzam się w pełni. Zrobiłam podobnie, mieszkając na północy pracowałam na pół etatu, nadal studiując. Wolałam pracować mniej, a bardziej skupić się na języku. Jest mi smutno czasami, jak widzę wiele wspaniałych Polaków, którzy nie mają takich dalekosiężnych planów, poprzestają na byciu sprzątaczką czy kelnerką, co oczywiście nie jest złe, ale nie myślą o dalszym rozwoju.

Monika: Mówiłaś mi o tym, że studiowałaś na północy Norwegii. Dowiedziałam się również, że wyglądało to trochę inaczej niż tutaj w Oslo. Dostałaś się na roczne studium, gdzie udało Ci się za darmo nauczyć języka norweskiego.

Klaudia: Rozpoczęłam studia Norwegian language and society, które kończyły się znajomością języka na poziomie B2 i egzaminem na tym samym poziomie, co Bergenstest. Oprócz zajęć z języka miałam socjologię i politykę. Wiele osób przez te dodatkowe zajęcia nie ukończyło kierunku, bo byli nastawieni tylko na język. Uczyłam się głównie sama w domu. Zajęcia z języka były dwa razy w tygodniu, inne przedmioty po dwie – trzy godziny, więc to tak naprawdę niewiele. Wyciągnęłam z tego podstawy, resztę nadrobiłam sama. Udało mi się właśnie skończyć studia z ocenami ab. Mogę teraz aplikować na studia po norwesku.

Monika: W Oslo jest stosunkowo trudno dostać się dostać się na kurs językowy na studiach. Na Uniwersytecie w Oslo jest program, który nazywa się Trinn III, ale z tego, co wiem jest on płatny. W większości przypadków na studia w Oslo idziemy już ze zdanym egzaminem przynajmniej na poziomie B2.

Jest natomiast trik, z którego korzysta wielu ludzi. Można próbować się dostać na studia językowe na Uniwersytecie w Oslo na przykład z języka japońskiego, czyli takie, na które nie potrzebujemy egzaminu z norweskiego. Na takich studiach zawsze mamy 40 punktów dodatkowych, które możemy przeznaczyć na wolne przedmioty i w ten sposób chodzić na zajęcia z języka norweskiego.

Rozmawiałyśmy też o różnicach w życiu na północy i na południu, w Oslo. Wspomniałaś, że Twoim zdaniem północ była łatwiejszym startem.

Klaudia: Na pewno była trudna pod kątem pogody, występowało tam zjawisko nocy i dni polarnych.

Było tam dużo łatwiej pozałatwiać wszystkie formalności, było spokojnie i bardziej kameralnie. Myślę, że w Oslo mogłoby mnie to przerosnąć, byłabym rzucona na głęboką wodę. Tam na spokojnie przez 3 lata zaznajomiłam się z Norwegią, poznałam, jak to wszystko funkcjonuje. Tutaj zaczynam nie do końca od nowa, bo jest mi dużo łatwiej. Nad tym też warto się zastanowić, gdzie kto siebie widzi. Było mi ciężko przestawić się na małe miasto (50 000 mieszkańców), bo mieszkałam wcześniej w dużym mieście. To też jest istotne, bo Norwegia nie jest jednolita, warto zbadać okolicę, gdzie chcemy się wyprowadzić.

Monika: Zdecydowanie. Norwegia jest przeróżna. Nie zapominajmy o tym, jak jest długa. Niewiele dalej jest z Oslo do Krakowa niż do Bodø.

Klaudia: Przeprowadzając się tutaj z północy jechaliśmy samochodem całą dobę.

Monika: Wspomniałaś wcześniej o tym, że przyjechałaś tutaj do Oslo szuka pracy i jednocześnie kontaktowałaś się z agencjami fotograficznymi. Opowiedz nam więcej o tym.

Klaudia: To były agencje modelek. Już w sierpniu będąc jeszcze na północy i wiedząc, że się tutaj przeprowadzamy zaczęłam robić małe badanie rynku pracy w Oslo. Wysłałam moje portfolio do trzech największych agencji modelek. Jedna mi odpisała, ale później kontakt się kompletnie urwał. Napisałam więc kolejnego maila przypominając o sobie. Dzięki temu mam za sobą już 4 sesje z tą agencją. Jest to na razie za darmo, ale dla mnie to i tak jest ogromna korzyść, bo buduję sobie portfolio. Nikt by do mnie sam nie przyszedł, musiałam sama zaproponować współpracę agencji modelek. W ten sposób też mogę się uczyć nowych rzeczy.

Monika: Świetną radą jest wychodzenie z inicjatywą.

Klaudia: I robienie czegoś nawet za darmo na początku.

Monika: Przejmowanie inicjatywy i podejmowanie kolejnych prób możemy przełożyć też na inne obszary życia.

Klaudia: Dokładnie tak było z moją obecną pracą jako baristka w kawiarni, wysyłałam wielokrotnie maile na ogłoszenie o pracę, nie dostawałam odpowiedzi. Aż w końcu napisałam takie otwarte zgłoszenie i dostałam odpowiedź po 10 minutach z zaproszeniem na rozmowę już następnego dnia.

Nie jest to wszystko takie proste, mimo, że znam norweski, umiem się płynnie porozumiewać. Tutaj w stolicy jest duża rotacja ludzi, jest dużo więcej osób, tak więc czasami bez tych znajomości trzeba się troszeczkę bardziej postarać.

Monika: W każdym miejscu na świecie jest trudno, ale ważny jest też po prostu czas. Nie zawsze w danym momencie będziemy potrzebni pracodawcy, dlatego warto o sobie przypominać.

Klaudia: Warto poszukać w internecie miejsc, które by nas interesowały. Sprawdzić, jakie są fajne miejsca w Oslo, które nas interesują i wysyłać takie otwarte zgłoszenia, opowiadając krótko o sobie. Wykazać inicjatywę, bo nawet jeżeli nie ma ogłoszenia o pracę, być może kogoś szukają. W Norwegii często tak to działa, że ktoś dostaje pracę wysyłając takiego otwartego maila.

Monika: Chcę podkreślić, że współpracujesz z agencjami modelek po roku zajmowania się fotografią. Da się – wystarczy talent, pasja, zaangażowanie i inicjatywa, a to wszystko prowadzi do tego, że robimy to, czym się zajmujemy. Jeszcze może nie pracujesz w agencji modelek, ale podejrzewam, że jeżeli się skupisz na tym, to to będzie tylko kwestia czasu.

Klaudia: Jeszcze nie wiem, czy chciałabym docelowo tym się zajmować. Bardziej interesuje mnie fotografia zwykłych, prostych ludzi, bo świat modelek jest trochę wywrócony do góry nogami. Ale jest to fajna szkoła życia i mimo, że robię to na razie za darmo, to fajnie mieć coś takiego w CV i zdobyć ogromne doświadczenie.

Monika: Bardzo mi się podoba ta historia. Przede wszystkim dlatego, że to jest coś, czym się zajęłaś niedawno. Być może było to Twoją pasją już od dawna, ale nie robiłaś tego zawodowo, a teraz masz to na wyciągnięcie ręki. Pokazuje to, że wszystkiego możemy się nauczyć, jeżeli się na tym skupimy.

Klaudia: Nigdy bym nie pomyślała, że będę w Norwegii, że będę robiła zdjęcia i pracowała jako baristka. Gdyby ktoś mi o tym powiedział 4 lata temu, to bym się popukała w czoło. A tak wygląda teraz moje życie.

Monika: Najważniejsze jest, abyśmy robili to, co nas satysfakcjonuje. Nieważne, co to jest – czy jest to sprzątanie czy coś innego. Żadna praca nie hańbi. Myślę, że najważniejszym przesłaniem tej rozmowy powinno być to, że możemy robić wszystko. Możemy robić to, na co mamy ochotę, a jeżeli mam ochotę zrobić coś innego, to również możemy to osiągnąć.

Klaudia: Dokładnie. Czasami zajmie to 5 lat zanim do tego dojdziemy, ale ta satysfakcja na kolejne lata będzie cudowna. Świadomość, że nie tkwimy w tym, co mamy obecnie, bo tak łatwiej i wygodniej.

Monika: Kiedy podejmujemy ryzyko, uczymy się nowych rzeczy, to bardzo często popełniamy błędy. Nie popełnia błędów tylko ten, kto nic nie robi. Dużo wygodniej jest nic nie robić i nie rozwijać się, dużo bezpieczniej, ale rozwojowo dużo lepiej jest podejmować ryzyko i popełniać te błędy i próbować.

Klaudia: Wydaje mi się, że my Polacy bardzo się boimy tych błędów. Przyjeżdżamy tutaj i próbujemy być perfekcyjni. Boimy się wyjść do Norwegów, bo może uważamy ich za nie wiadomo jaki naród. Ale to są prości ludzie, to są ludzie tacy, jak my. To był mój problem, że często czułam się gorsza, bo nie jestem Norweżką. Oni tak na nas nie patrzą. To jest w naszych głowach, że czujemy się gorsi. Ja się tak czułam, byłam przytłoczona tym wszystkim. Ale jest teraz lepiej.

Monika: Jaki masz plan na przyszłość? Jak chcesz wykorzystać pobyt w Oslo? Czy myślisz, żeby tutaj zostać na zawsze czy nie masz tak dalekosiężnych planów?

Klaudia: Jeszcze nie wiem, ale na pewno chciałabym dalej działać z fotografią. Chciałabym pójść na studia i dalej pracować na razie jako baristka.

Monika: Sam plan studiowania w Norwegii to jest bardzo fajny plan. Jest to darmowe, a poza tym na uczelni trzeba spędzić niewiele godzin.

Klaudia: Wiele kierunków tutaj jest tak dopasowanych, że ludzie mogą jednocześnie pracować studiując. Wiele wykładów to nie są wykłady obowiązkowe. Miałam osoby w grupie, które pojawiały się tylko na egzaminie i udało im się skończyć te studia. Jest to kwestia rozmowy i dialogu z nauczycielem, sprawdzenia, co jest obowiązkowe, a co nie. Jest wiele kierunków, gdzie mamy zajęcia 2 razy w tygodniu, więc da się to pogodzić z pracą.

Monika: W dodatku na Uniwersytecie w Oslo, na którym ja studiuję, bardzo dużo wykładów jest nagrywanych. Możemy je sobie później oglądać w domu w wolnej chwili i tym sposobem praktycznie jesteśmy na wykładzie. Jest to też dodatkowy sposób na to, żeby nauczyć się jakiegoś zawodu, a z drugiej strony nauczyć się norweskiego.

Klaudia: I poznać ludzi. Wychodzenie tutaj do ludzi to jest bardzo ważny element bycia szczęśliwym w Norwegii.

Monika: Studia tutaj są dużo bardziej praktyczne niż w Polsce. Wszelkiego rodzaju wymiany, wyjazdy sponsorowane, praktyki zaczynają się już na pierwszym roku.

Klaudia: Warto wspomnieć, że jest też możliwość wzięcia kredytu studenckiego dla osób, które mieszkają powyżej dwóch lat w Norwegii.

Monika: Droga od pomysłu do wykonania jest czasami zaskakująco krótka. Chodzi tylko o motywację i skupienie.

Czy masz jakąś ostatnią złotą radę dla naszych słuchaczy?

Klaudia: Naprawdę możemy dużo w Norwegii. Polacy to super, wspaniały naród i mimo, że przyjeżdżają tutaj różne osoby, to warto się skupić na sobie. Nie porównywać się z innymi Polakami, nie ograniczać tylko do Polaków, ale otworzyć się na inne narodowości. To bardzo dużo wnosi do naszego życia. Warto patrzeć długoterminowo, chyba, że ktoś myśli tylko o zarobku i powrocie do Polski.

Monika: Bardzo dziękuję w imieniu moim i słuchaczy. Zapraszam wszystkich do śledzenia Klaudii na Instagramie.